Loading...
pl

Artykuły użytkowników

Weronika Lewandowska

Tak wyszło, że mimo późnej pory, nie mogę zasnąć, pomyślałam, że w takim razie podzielę się z Wami moją refleksją z dzisiejszego Słowa.

Sluchałam dziś aż trzech różnych komentarzy, po wysłuchaniu homilii o. Remiego mam taki plan: zrobić w sobie Generalne porządki z Bogiem. O co chodzi?

Dotarło do mnie, że choć wielkie sprawy, problemy i inne kwestie Bogu oddałam i to wielokrotnie, bo bardzo często czułam, że mimo, iż chcę, to to oddanie z niewiadomych dla mnie przyczyn było jakieś niezupełne. Coś mnie jeszcze wiązało. Drobiazgi.

Ponieważ Bóg do mnie mówi w obrazach, zobaczyłam dziś znaną mi scenę - pokoju na pierwszy rzut oka posprzątanego, bo widzę w zakamarkach skitłaszone niby-skarby, śmieci, zepsute klamoty. Trzymane przez sentyment lub z bliżej nieokreślonej, ale niezwykle silnej potrzeby. Rozumiem, że tak jest ze mną. Trzymam w sobie mnóstwo drobnych spraw dnia codziennego, większość z nich załatwiam automatycznie, ale ostatnio czuję, że coś mi się nie klei, że mnie zasypują, że coś tu nie gra. I dziś poczułam zaproszenie, by pozwolić Bogu wygarnąć wszystko z moich kątow, tak jak to czasem robię dzieciom.

Potem usiąść z Nim i przejrzeć wszystko po kolei, sprawa po sprawie. Zostawić tylko to, co niezbędne, co dostałam od Niego jako moje zadanie, jeśli coś z tego jest popsute - On to chce ponaprawiać, ale śmieci definitywnie trzeba wywalić. Raz na zawsze. Z autopsji wiem, że nie raz można trafić na kopalnię takich klamotów i sprzątanie się wydłuża, ale wtedy sił dodaje fakt, że jest się już na właściwej drodze, we właściwym kierunku, no i przede wszystkim - z właściwą Osobą do pomocy.

Zobaczyłam jak te moje "skarby", odbierają mi wolność, radość, przez to nie jestem do pełnej dyspozycji Ducha, bo jestem przycumowana. A przecież mam wypłynąć na głębię...